My life with One Direction
poniedziałek, 5 maja 2014
* Don't touch me
Wykorzystując sytuację, że reszta chłopaków zaczęła się kłócić, wyszłam za loczkiem do kuchni. Wchodząc do niej zauważyłam, że go tam nie ma. Nie szukając go odwróciłam się na pięcie, a wtedy Harry pojawił się tuż przedemną, łapiąc mnie w ramiona. Od razu go odepchnełam.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony Harry, podchodząc do mnie.
- Nic, po prostu nie podchodź. - odpowiedziałam mu chłodnym tonem.
- Przeciez widzę, że coś jest nie tak.
- Ty mnie nawet nie znasz! Skąd możesz wiedzieć co teraz czuję! - powiedziałam zbulwersowana.
- Ale ja o uczuciach nic nie mówiłem. - powiedział Harry.
- No.....Ale.... - próbowałam się jakoś obronić, gdy nagle do kuchni wszedł Louis.
- O!......Nie przeszkadzajcie sobie zaraz wychodzę. - powiedział Lou.
- Nie musisz, bo właśnie wychodziłam. - odpowiedziałam zawstydzona, wychodząc z kuchni.
- Zaczekaj! - zawołał Harry, łapiąc mnie za nadgarstek.
Czując to wyszarpnęłam mu swoją rękę, po czym rzekłam:
- Nie dotykaj mnie nigdy więcej! - i wybiegłam z płaczem.
Pobiegłam zaraz do pokoju i się w nim zamknęłam. Czułam niepokój i wściekłość ogarniającą moje ciało. Byłam tą całą sytuacją, która miała przed chwilą miejsce, tak zmęczona, że marzyłam tylko o położeniu się spać. Chciałam jak najszybciej zasnąć, by już o tym wszystkim nie myśleć. Miałam gdzieś, że jest dopiero godzina trzynasta. Leżałam już na łóżku, gdy rozległo się uporczywe pukanie do drzwi.
- Dajcie mi święty spokój! - wykrzyczałam przez łzy, które nagle zaczęły spływać po moich policzkach.
- To ja, Niall. Chciałem tylko pogadać. Moge wejść? - zapytał, lecz przez długi czas nie słysząc odpowiedzi zaczął się wycofywać w tył.Zanim odeszedł, drzwi do pokoju się otwarły, a w nich stanęłam zapłakana ja.
- Wiktoria! Co sie stało!? - zapytał zatroskany Niall.
- Wejdź do środka. Nie chcę rozmawiać na korytarzu, bo jeszcze ktoś usłyszy. - powiedziałam, próbując się uspokoić.
- No.....dobrze. - odrzekł, po czym powtórzył pytanie. - Co sie stało?
- Nic, po prostu..... źle się czuje. - skłamałam.
Nigdy nie potrafiłam kłamać, bo gdy to robiłam to denerwowałam się i unikałam jakiego kolwiek spojrzenia. Niall od razu wyczuł, że coś jest nie tak, więc postanowił mnie przytulić, bym się uspokoiła. Ja natomiast go odepchnęłam. - Proszę, nie dotykaj mnie! - wykrztusiłam z siebie .
- Ale o co chodzi? - zapytał zdezorientowany Niall, lecz nie doczekał się odpowiedzi.
Staliśmy tak chwile w ciszy. Blondyn dalej nic nie rozumiejąc podszedł bliżej mnie na co ja zareagowałam krzykiem.
- Nie podchodź!
- Wiktoria, przecież nic ci nie zrobie. Musisz mi tylko zaufać. - powiedział spokojnie Niall.
- Jasne, już gdzieś to słyszałam, a potem musiałam chodzić do psychologa.
Sama nie wiedziałam dlaczego to powiedziałam, ale w końcu troszeczkę mi ulżyło gdy to z siebie wyrzuciłam. Popatrzyłam w oczy Niall'owi i widziałam w nich zakłopotanie jakie kiedyś czułam. Usiadłam na podłogę i zaczęłam płakać, gdyż bolesne wspomnienia związane z moim ojczymem wróciły.
- Dlaczego płaczesz? - zadał mi nagle pytanie.
Nie odpowiedziałam mu, ponieważ nie chciałam żeby się dowiedział, że te słone łzy wylewałam przez mojego ojczyma, który mnie gwałcił kiedy byłam jeszcze mała. Zaczęło sie kiedy miałam dwanaście lat. Niall bez namysłu podszedł do mnie i znów mnie przytulił. Nie odepchnęłam go tym razem, gdyż w tej chwili, gdy o tym wszystkim sobie przypomniałam, potrzebowałam czyjejś troski i wsparcia.
- Może powiesz mi o co chodzi?
- Nie chcę. - odpowiedziałam, odsuwając się lekko od Niall'a.
- Dlaczego znów się odemnie odsuwasz? - spytał.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo jak miałam mu wyznać, że płacze przez ojczyma, ale jeszcze bardziej przez jego najlepszego przyjaciela, który mnie całował. Z tego też powodu go nienawidziłam. A zarazem kochałam się w nim, tylko jeszcze to do mnie nie docierało. Poza tym gdybym już się odważyła mu to wyznać, to i tak bym nie potrafiła, bo bym sie bała, że go tym zranie. Najbardziej się bałam, że najmocniej dotknie go ten pocałunek, a przecież tego bym nie chciała, ponieważ ten wysoki i przystojny blondyn od samego początku nie był mi obojętny. Zreszta ja jemu tez nie, tylko jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam. Niall widząc zaklopatanie w moich oczach nie chciał chyba na mnie dalej naciskać, więc wstał i powoli zaczął zmierzać w strone drzwi, kiedy złapałam go za ramię.Odwrócił się do mnie i mocno przytulił. W tej chwili rozkleiłam sie na dobre. Niall nie wiedział co ma robić bym się uspokoiła, więc pocałował mnie delikatnie w usta, po czym wypuścił ze swoich ramion. Byłam jeszcze trochę zmieszana po tym pocałunku, ale gdypoczyłam, że niebieskooki mnie puszcza, przytuliłam się do niego jeszcze mocniej. W tej samej chwili uznałam, że zakochałam się w Horanie więc postanowiłam mu powiedziec o pocałunku z Harry'm, gdyż wiedziałam już w tej chwili, że nie będę w stanie już dłużej trzymać tego przed nim w sekrecie.
- Niall, musze Ci coś wyznać. - powiedziałam przepraszającym tonem.
- O co chodzi?
- Bo wiesz.....kiedy się obudziłam, był tu Harry....i.... - zaczęłam, lecz nie skończyłam, gdyż Niall wtrącił mi się w wypowiedź.
- I się całowaliście? - dokończył za mnie z uśmiechem.
Popatrzyłam Niall'owi w oczy. Byłam przekonana, że dostrzege w nich złość i rozczarowanie, lecz widziałam tylko spokój. Zdziwiło mnie to, bo gdybym to ja uszłyszała takie wyznanie od kogoś, to bym go chyba spoliczkowała, a on natomiast stał przedemną i tylko się uśmiechał. "No właśnie!" tylko się uśmiechał. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Natychmiast się od niego odsunęłam i spojrzałam na podłogę, po czym rzekłam:
- Dlaczego sie uśmiechasz? Przecież teraz powinieneś mnie nienawidzić!
- Powinienem? Przecież...... - odpowiedział trochę zmieszany.
- Tak! - wykrzyczała Wik.
- Ale...?
- Nie zasługuję na ciebie! - wyrzuciłam ze siebie z żalem.
- Pozwól, że ja będę o tym decydował. - powiedział juz nieco wkurzony Niall. Widząc, że tylko go denerwuję tą rozmową, wybiegłam z pokoju, po czym zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam zapłakana z domu. Niedługo po mnie na dół zszedł Niall i skierował się do salonu. Stałam przez chwilę na podwórku przy uchylonych drzwiach i słyszałam każde słowo dobiegające z salonu. Gdy blondynek wszedł do salonu, zauważył zdziwione miny kolegów. Zorientował sie również, że mnie nie ma, więc zapytał:
- Gdzie jest Wiktoria?
- Przed chwilą wybiegła z domu. - powiedział Zayn wtrącając się w rozmowę.
- Jak to wybiegła? - zapytał Niall.
- No normalnie. Przez drzwi! Chyba nie przez ścianę!? - zażartował sobie Louis.
- Nie żartuj sobie teraz! - wyburczał - A wy!? Jak mogliście dać jej wybieć?
Chłopcy patrzyli to na siebie to na Niall'a ze zdziwieniem. Nie rozumieli o co chodzi i dlaczego ich przyjaciel się tak gorączkuje, lecz zanim zdążyli mu zadać jakie kolwiek pytania do domu wróciłam ja. Od razu udałam się na górę po czym zeszłam spowrotem na dół tym razem z walizką. Chłopcy nawet mnie nie zauważyli, bo myśleli, że to Harry i dalej się kłócili. Dopiero Louis po chwili zauważył, że to nie Harry, lecz ja.
- Wiki! Gdzie się wybierasz? - zapytał mnie.
- Przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać - wykrztusiłam z siebie, dodając - Nie mogę z wami dłużej zostać.
- Dlaczego? - spytał Li - myślałem, że nas lubisz.
- Bo lubię, ale....... - zaczęłam się tłumaczyć, ale nie dane było mi skończyć.
- To moja wina? - spytał zasnusony Niall.
- Nie, to nie przez ciebie, tylko przez... - nie dokończyłam, gdyż nie potrafiłam wymówić imienia loczka, ponieważ sprawiało mi ono wewnętrzny ból.
- Tylko przez Harry'ego - powiedział to, czego ja nie potrafiłam.
- Przepraszam, ale czy my czegoś nie wiemy? - spytał nagle zdezorientowany Zayn i popatrzył mi prosto w oczy.
Ja, nic nie odpowiadając chwyciłam za walizke i już miałam pociągnąć za klamkę od drzwi, gdy te nagle się otworzyły i staną w nich Harry, utrudniając mi opuszczenie domu.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
* Gdzie ja jestem?
Po przespaniu większej połowy drogi, obudziłam się. Zaraz sie zorientowałam, że znajduje się w jakimś pokoju, lecz ten nie przypominał mi żadnego z tych, które opisała mi przyjaciólka. Rozejrzałam się dokładnie po nim. Zauważyłam też, że są tu tylko moje walizki, a przecież miałam dzielić pokój z Julką. "Właśnie, gdzie jest Julka!?" - zadałam sobie to pytanie w myślach. Wyrwana z zamyśleń spojrzałam na drzwi, które się nagle otworzyły i przez które do pokoju wszedł Harry.
- I jak, wyspana? - zapytał mnie zielonooki.
Zadał to pytanie z taką wrażliwością w głosie, że poczułam jak nogi się podemną uginają i jak cała powoli opadam na dół. Na szczęście loczek miał dobry refleks i złapał mnie w swoje ramiona. Od razu odsunęłam się od niego. Zielonooki zrozumiał, że czuję strach i zakłopotanie. Wstał więc i podszedł do mnie, wyciągając rękę. Zrozumiałam jego gest i przy jego pomocy wstałam, lecz znów opadłam i loczek znów mnie złapał. Tym razem nie uciekłam mu, tylko chciałam by mi pomógł jeszcze raz wstać, tym razem podczymując mnie ręką w pasie. Po dziesięciu minutach byliśmy już na dole, gdzie doznałam szoku i zostałam zaatakowana tysiącami pytań ze strony chłopców z 'One Direction', którzy zauważyli moją bladą twarz i bezsilność , przy okazji wykrzykując swoje imiona.
- Co się stało!? - zapytał mnie Liam z wymalowaną troską na twarzy.
- Nic ci nie jest? - zapytał tym razem Louis.
- Wszystko w porządku!? - zaczął wykrzykiwać Zayn.
- Panowie.....Panowie!...Dajcie jej dojść do głosu - poprosił ich łagodnie Harry.
Przez chwilę poczułam zmieszanie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Lecz po chwili wykrztusiłam z siebie:
- Nic mi nie jest.
Chłopcy się nieco uspokoili. Ich wzroki były chwilowo skupione na mnie. Zauważając to, się zarumieniłam i zrobiło mi się gorąco.
- Przepraszam, ale czy mogłabym was poprosić o szklankę wody? -poprosiłam chłopców z zawstydzeniem w głosie.
Chłopcy natychmiast się rzucili ku wyjściu z salonu i pobiegli wszyscy do kuchni prócz jegdnego. Jego wzrok utkwił na mych oczach. Czując zakłopotanie zaczęłam rozmowę.
- Jestem W.... - nie dokończyłam.
- Jesteś Wiktoria - wtracił w moja wypowiedź.
- Skąd wiesz? - zapytałam, ale po chwili dodałam - pewnie Niall wam powiedział, papla jeden.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam go.
Mój ton w tej chwili był taki ciepły, że Harry zbliżył się znacznie do mnie, siedzącej na kanapie. Poczułam się niezręcznie i się odsunełam on niego. On natomiast mnie do siebie przyciągną. Wstałam odsuwając się, lecz on mnie znów przyciągną. Niestety ręka mu zjechała nieco niżej i loczek dotkną, przez przypadek, mnie w tyłek. Pod wpływem impulsu wymierzyłam Harry'emu siarczystego plaskacza w twarz, po czym z łzami pobiegłam do pokoju, w którym sie obudziłam. Harry od razu pobiegł za mną. Gdy był już na górze zapukał do drzwi.
- Prosze - powiedziałam roztrzęsionym głosem.
Harry wszedł. Gdy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyje i przepraszałam go, że tak gwałtownie i boleśnie zareagowałam.
- Nic się nie stało, zasłużyłem sobie - przyznał z pokorą Harry.
- Ale to moja wina bo cię uderzyłam choć nie powinnam.... - tłunaczyłam się.
Byłam cała roztrzęsiona. Wciąż 'wisiałam' mu na szyi. Harry przytulił mnie do siebie. Na chwilę zamilkłam, po czym znów kontynuowałam. Żeby to zakonczyć, Harry bez namysłu pocałował mnie namiętnie. Zdezorientowana wyrwałam się mu z obięć i uciekłam, siadając w kąt pokoju. Wciąż płakałam. Nie wiedziałam, że Harry mnie pocałuje i wybaczy spoliczkowanie go. Cała się trzęsłam nie mogąc zapomnieć tej fali gorąca jaką wtedy poczułam gdy loczek mnie obejmował i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Wiedziałam juz wtedy, że na jednym pocałunku lub objęciu się to nie skończy. Wciąż nie mogłam zrozumieć dlaczego go nie odepchnęłam? Wręcz przeciwnie, dlaczego mu na to pozwoliłam? Te pytania mnie wciąż nurtowały. Lecz się już więcej tego wieczora nad tym nie zastanawiałam bo poczułam zmęczenie, więc się położyłam na łóżko i zasnęłam. Harry zasnął tuż obok mnie. Niall, który poszedł na górę zanieść mi szklanke wody, nie był przygotowany na to co tam zobaczył. Wszedł do pokoju Harrego, gdzie spałam. Ujżał nagle mnie, leżącą z Harrym na łóżku, obejmujących się. Niall już wiedział, że Harry znowu zabrał mu dziewczynę 'sprzed nosa', lecz sie nie chciał poddawać i postanowił, że zaczeka aż się obudzimy i mu to wyjaśnimy.
*po trzech godzinach*
Budząc się poczułam napływające od strony pleców gorąco. Zauważyłam, że Harry się do mnie przykleił. Zauważyłam też Niall'a siedzącego na krześle z wkurzoną miną. Niall był tak oburzony na Harry'ego, że nawet nie zauważył jak się obudziłam i go wołałam, lecz po chwili usłyszał mnie:
- Niall! Pomóż mi! Nie umiem się go pozbyć. - wołałam szeptem, nie chcąc obudzić loczka.
Niall zrozumiał, że mam problem. W końcu Harry do słabeuszy nie należał, więc pomógł mi się wydostać z objęć loczka. Gdy już się wydostałam, rzuciłam się z wdzięczności Niall'owi w ramiona. Blondyn od razu mnie przytulił, po czym zaproponował zejście na dół do salonu. Zgodziłam się wiedząc, że Harry po obudzeniu się, nie będzie mi robił scen przy jego kolegach. Po tym jak zeszliśmy do salonu, od razu weszłam w pogawędkę z chłopakami z zespołu, którą oni zaczęli. Coraz lepiej sie z nimi dogadywałam. W pewnej chwili na dół zeszedł nie do końca orientujący sie w sytuacji i jeszcze troche zaspany loczek. Chłopcy widząc go zaczęli zadawać mu pytania:
- Gdzie byłeś nasz śpiochu? - zażartował sobie Lou.
- Nie twój interes. - odpowiedział zdenerwowany Harry.
- No już. Nie gorączkuj sie tak. - próbował uspokoić go Liam.
- Odczepcie sie wszyscy! - odburknął Harry i wyszedł do kuchni.
- I jak, wyspana? - zapytał mnie zielonooki.
Zadał to pytanie z taką wrażliwością w głosie, że poczułam jak nogi się podemną uginają i jak cała powoli opadam na dół. Na szczęście loczek miał dobry refleks i złapał mnie w swoje ramiona. Od razu odsunęłam się od niego. Zielonooki zrozumiał, że czuję strach i zakłopotanie. Wstał więc i podszedł do mnie, wyciągając rękę. Zrozumiałam jego gest i przy jego pomocy wstałam, lecz znów opadłam i loczek znów mnie złapał. Tym razem nie uciekłam mu, tylko chciałam by mi pomógł jeszcze raz wstać, tym razem podczymując mnie ręką w pasie. Po dziesięciu minutach byliśmy już na dole, gdzie doznałam szoku i zostałam zaatakowana tysiącami pytań ze strony chłopców z 'One Direction', którzy zauważyli moją bladą twarz i bezsilność , przy okazji wykrzykując swoje imiona.
- Co się stało!? - zapytał mnie Liam z wymalowaną troską na twarzy.
- Nic ci nie jest? - zapytał tym razem Louis.
- Wszystko w porządku!? - zaczął wykrzykiwać Zayn.
- Panowie.....Panowie!...Dajcie jej dojść do głosu - poprosił ich łagodnie Harry.
Przez chwilę poczułam zmieszanie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Lecz po chwili wykrztusiłam z siebie:
- Nic mi nie jest.
Chłopcy się nieco uspokoili. Ich wzroki były chwilowo skupione na mnie. Zauważając to, się zarumieniłam i zrobiło mi się gorąco.
- Przepraszam, ale czy mogłabym was poprosić o szklankę wody? -poprosiłam chłopców z zawstydzeniem w głosie.
Chłopcy natychmiast się rzucili ku wyjściu z salonu i pobiegli wszyscy do kuchni prócz jegdnego. Jego wzrok utkwił na mych oczach. Czując zakłopotanie zaczęłam rozmowę.
- Jestem W.... - nie dokończyłam.
- Jesteś Wiktoria - wtracił w moja wypowiedź.
- Skąd wiesz? - zapytałam, ale po chwili dodałam - pewnie Niall wam powiedział, papla jeden.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam go.
Mój ton w tej chwili był taki ciepły, że Harry zbliżył się znacznie do mnie, siedzącej na kanapie. Poczułam się niezręcznie i się odsunełam on niego. On natomiast mnie do siebie przyciągną. Wstałam odsuwając się, lecz on mnie znów przyciągną. Niestety ręka mu zjechała nieco niżej i loczek dotkną, przez przypadek, mnie w tyłek. Pod wpływem impulsu wymierzyłam Harry'emu siarczystego plaskacza w twarz, po czym z łzami pobiegłam do pokoju, w którym sie obudziłam. Harry od razu pobiegł za mną. Gdy był już na górze zapukał do drzwi.
- Prosze - powiedziałam roztrzęsionym głosem.
Harry wszedł. Gdy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyje i przepraszałam go, że tak gwałtownie i boleśnie zareagowałam.
- Nic się nie stało, zasłużyłem sobie - przyznał z pokorą Harry.
- Ale to moja wina bo cię uderzyłam choć nie powinnam.... - tłunaczyłam się.
Byłam cała roztrzęsiona. Wciąż 'wisiałam' mu na szyi. Harry przytulił mnie do siebie. Na chwilę zamilkłam, po czym znów kontynuowałam. Żeby to zakonczyć, Harry bez namysłu pocałował mnie namiętnie. Zdezorientowana wyrwałam się mu z obięć i uciekłam, siadając w kąt pokoju. Wciąż płakałam. Nie wiedziałam, że Harry mnie pocałuje i wybaczy spoliczkowanie go. Cała się trzęsłam nie mogąc zapomnieć tej fali gorąca jaką wtedy poczułam gdy loczek mnie obejmował i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Wiedziałam juz wtedy, że na jednym pocałunku lub objęciu się to nie skończy. Wciąż nie mogłam zrozumieć dlaczego go nie odepchnęłam? Wręcz przeciwnie, dlaczego mu na to pozwoliłam? Te pytania mnie wciąż nurtowały. Lecz się już więcej tego wieczora nad tym nie zastanawiałam bo poczułam zmęczenie, więc się położyłam na łóżko i zasnęłam. Harry zasnął tuż obok mnie. Niall, który poszedł na górę zanieść mi szklanke wody, nie był przygotowany na to co tam zobaczył. Wszedł do pokoju Harrego, gdzie spałam. Ujżał nagle mnie, leżącą z Harrym na łóżku, obejmujących się. Niall już wiedział, że Harry znowu zabrał mu dziewczynę 'sprzed nosa', lecz sie nie chciał poddawać i postanowił, że zaczeka aż się obudzimy i mu to wyjaśnimy.
*po trzech godzinach*
Budząc się poczułam napływające od strony pleców gorąco. Zauważyłam, że Harry się do mnie przykleił. Zauważyłam też Niall'a siedzącego na krześle z wkurzoną miną. Niall był tak oburzony na Harry'ego, że nawet nie zauważył jak się obudziłam i go wołałam, lecz po chwili usłyszał mnie:
- Niall! Pomóż mi! Nie umiem się go pozbyć. - wołałam szeptem, nie chcąc obudzić loczka.
Niall zrozumiał, że mam problem. W końcu Harry do słabeuszy nie należał, więc pomógł mi się wydostać z objęć loczka. Gdy już się wydostałam, rzuciłam się z wdzięczności Niall'owi w ramiona. Blondyn od razu mnie przytulił, po czym zaproponował zejście na dół do salonu. Zgodziłam się wiedząc, że Harry po obudzeniu się, nie będzie mi robił scen przy jego kolegach. Po tym jak zeszliśmy do salonu, od razu weszłam w pogawędkę z chłopakami z zespołu, którą oni zaczęli. Coraz lepiej sie z nimi dogadywałam. W pewnej chwili na dół zeszedł nie do końca orientujący sie w sytuacji i jeszcze troche zaspany loczek. Chłopcy widząc go zaczęli zadawać mu pytania:
- Gdzie byłeś nasz śpiochu? - zażartował sobie Lou.
- Nie twój interes. - odpowiedział zdenerwowany Harry.
- No już. Nie gorączkuj sie tak. - próbował uspokoić go Liam.
- Odczepcie sie wszyscy! - odburknął Harry i wyszedł do kuchni.
piątek, 25 kwietnia 2014
* Wyjazd
Właśnie zaczynały się wakacje. Ja, wraz z przyjaciółką Julią i byłym chłopakien Dylanem, z którym aktualnie się przyjaźniłam, mieliśmy zaplanowany wyjazd na 3 tygodnie do Londynu, gdzie przenocować nas miała mieszkająca tam cioca Julii, Edyta. Do wyjazdu zostały dwa dni wiec wszyscy trzej pakowaliśmy się w bardzo szybkim tempie by zdążyć z wszystkim na czas. Ja, oczywiście się pakowałam najdłużej, gdyż miałam mały problem z walizkami. Przechodząca nagle obok otwartych drzwi mojego pokoju mama widząc, że sobie sobie z nimi nie radze postanowiła mi pomóc.
-Kochanie, daj. Pomogę ci z tymi walizkami- powiedziała do mnie Ula, bo tak miała na imię moja matka.
- Nie trzeba, jakoś sobie z nimi poradze. - odpowiedziałam.
Ale widząc, że im bardziej się starałam, tym mniej sobie z nimi radziłiam, rzekłam więc do matki błagalnym tonem:
-Wiesz co!? może jednak mi pomóż.
- Dobrze. - powiedziała mi mama.
- Już pojutrze wyjeżdżam, będziesz za mną tęskniła? - wyksztusiłam z siebie.
- No pewnie, że będę... - powiedziała do mnie Ula z oczami pełnych łez, po czym kontynuowała - przecież nie codziennie moja jedyna, mała córeczka wyjeżdża tak daleko i na tak długo.
Nim się spostrzegłam, moja matka stała już cała zapłakana i wzięła mnie w ramiona. Szczerze mówiąc, ja i mama od zawsze miałyśmy ze sobą świetny kontakt. Byłysmy dla siebie najlepszymi przyjaciółkami. Oczywiście miałam w szkole wiele przyjaciół, można by powiedzieć nawet, że byłam bardzo popularna. Prowadziłam bardzo popularny blog modowy i doradzałam w wyborze zakupów innym, więc wszyscy dzięki temu mnie rozpoznawali. Ale wracając do mojej wciąż szlochającej matki i do mnie samej, to my się rozumiałyśmy jak nikt inny. Porozumiewałyśmy się ze sobą nawet nie wypowiadając żadnych słów. Jednym słowem byłysmy ze sobą bardzo zżyte.
- No, to chyba sie udało.- powiedziałam dumnie patrząc na zapiętą, z trudem i wypchaną po brzegi, walizkę.
Nie mogłam się już doczekać wyjazdu, ponieważ miałam nadzieję, że odpocznę sobie troche od nadopiekuńczej matki i zabawię się ze swoimi przyjaciółmi. W końcu wszyscy byliśmy już pełnoletni....no oprócz właśnie mnie, bo dopiero w trzeci dzień swojego pobytu w Anglii miałam mieć swoje osiemnaste urodziny. Gdy moja mama wyszła z pokoju, ja od razu zaczełam rozmyślać o długich i nocnych spacerach, które tak bardzo kochałam, bo mogłam sobie podczas nich przemyśleć wiele spraw.
Te dwa dni zleciay mi bardzo szybko i nim się obejrzałam, siedziałam już z przyjaciółmi w taksówce, która wiozła nas na lotnisko. Gdy już dojechaliśmy na nie, Julia i Dylan zajeli się wypakowywaniem z bagażnika samochodu walizek, a ja poszłam od razu zająć jakieś przyzwoite miejsca. Zajełam dwa 2-osobowe rzędy, po czym wskazałam je przyjaciołom. Nie trzeba było długo czekać a nasza paczka była już tak pochłonięta rozmową na temat pobytu w anglii, że nawet nie zauważyliśmy jak podszedł do nas jakiś przystojny blondyn, który na ostatnią sekunde przybył, za nim samolot wystartował. Blondyn po chwili bezowocnych prób nawiązania z nami kontaktu, postanowił szturchnąć mnie w ramię. Ja, czując jego dotyk od razu na niego spojrzałam. On robiąc słodką minę do mnie, zapytał się po angielsku czy może się do mnie dosiąść, ponieważ nigdzie indziej nie było już miejsc. Zrozumiałam o co młodzieniec mnie zapytał, bo idealnie mówiłam po angielsku i potrafiłam sie tym językiem równie idealnie posługiwać, Więc się zgodziłam. Blondyn usiadł obok mnie i się przedstawił:
- Jestem Niall. Niall Horan z One Direction.
Blondyn od samego początku się mi wydawał znajomy, tylko nie wiedziałam skąd. Lecz gdy usłyszałam, że jest on członkiem zespołu "One Direction" zaniemówiłam a moje ciało przeszedł dreszcz, którego on się przestraszył.
- Wszystko w porządku, yyy...? - zapytał, lecz nie skończył gdyż nie wiedział jak mam na imie. -Przepraszam, ale jak masz na imie?-zapytał się.
- To ja przepraszam, że się od razu nie przedstawiłam. Jestem Wiktoria, ale znajomi mi mówią Wik.
- Miło Cię poznać, Wiktoria.
- Proszę, mów mi Wik.
- Dobrze Wik. - odrzekł blondynek.
Popatrzyłam na Niall'a. Nasze spojrzenia po raz pierwszy się zetknęły. Siedzieliśmy tak zapatrzeni sobie w oczy i żadne z nas nie było w stanie wydać z siebie już żadnego dźwięku. Obaj mieliśmy jakże piękne i głębokie, niebieskie oczy. Była między nami niezręczna cisza, która, w pewnej chwili, została przerwana przez nadchodzącego mulata, który wołał Niall'a już jakieś dobre pięć minut. Blondyn jak poparzony odsuną się odemnie i zaczął machać ręką do idącego w naszym kierunku chłopaka.
- Wik, to jest Zayn - wskazał palcem na mulata - mój przyjaciel, czło .... - niedokończył, gdyż mu przerwałam.
- Wiem kim on jest, ja znam was wszystkich - powiedziałam, po czym swoją ręką złapałam rękę Niall'a i położyłam mu ją na jego kolano.
Od razu dostrzegłam rumieńce na twarzy blondyna, więc zabrałam swoją dłoń z jego, po czym go przeprosiłam, zawstydzona. Zayn widząc tą sytuację postanowił się ulotnić. Gdy zauważyliśmy, że go już przy nas nie ma, atmosfera się rozluźniła i zaczęliśmy rozmawiać. Dawędziliśmy na tematy nieważne, ale tak nam się dobrze rozmawiało, że nie chcieliśmy przerywać. Rozmawialiśmy ze sobą tak, jakbysmy się znali od zawsze, a znaliśmy się dopiero zaledwie dwie godziny, lecz nam to nie przeszkadzało i dalej prowadziliśmy zmierzającę do nikąd rozmowy, śmiejąc sie przy tym. Całej tej sytuacji przyglądał się pewien loczkowaty młodzieniec. A dokładnie mówiąc to przyglądł się mi, 'zmierzac' mnie przy tym od góry do dołu. Od razu wyczułam jego przeszywające mnie spojrzenie. Uniosłam wzrok na niego, a on spojrzał mi prosto w oczy i zafascynował się tym, co w nich ujżał. Skrępowana, jego wciąż skierowanym na mnie, wzrokiem delikatnym i cichym głosikiem wyszeptałam do Niall'a:
- Spójrz. On ciągle mi sie przygląda!? - spytałam przeraźliwie znając odpowiedź.
- Ale kto? - spytał zdezorientowany Niall.
- Ten w lokach. - odpowiedziałam mu spoglądając na loczka.
- Zaczekaj chwilę. - powiedział - Harry!
- Po co go tu wołasz!? - zapytałam rozłoszczona - tak w ogóle to ty go znasz?
- No tak, jest moim przyjacielem i należy do zespołu. - odparł Niall - Myślałem, że o tym wiesz!?
Blondyn przez chwilę patrzył na mnie. Zauważył, że z każdym krokiem jaki Harry wykonywał w naszą stronę, bladłam o pół odcienia. Gdy już loczek, bo tak nazywali go koledzy, podszedł do nas, chcąc się przywitać zamarłam. Harry widząc moją śnieżno-białą twarz, zrobił kilka kroków w tył. Zaraz zawiadomił o tej sytuacjii, którejś ze stuardes a ona odpowiednimi lekami pomogła mi. Przez resztę lotu spałam, nieświadomie, na ramieniu mojego nowego znajomego, co mu nie przeszkadzało.
-Kochanie, daj. Pomogę ci z tymi walizkami- powiedziała do mnie Ula, bo tak miała na imię moja matka.
- Nie trzeba, jakoś sobie z nimi poradze. - odpowiedziałam.
Ale widząc, że im bardziej się starałam, tym mniej sobie z nimi radziłiam, rzekłam więc do matki błagalnym tonem:
-Wiesz co!? może jednak mi pomóż.
- Dobrze. - powiedziała mi mama.
- Już pojutrze wyjeżdżam, będziesz za mną tęskniła? - wyksztusiłam z siebie.
- No pewnie, że będę... - powiedziała do mnie Ula z oczami pełnych łez, po czym kontynuowała - przecież nie codziennie moja jedyna, mała córeczka wyjeżdża tak daleko i na tak długo.
Nim się spostrzegłam, moja matka stała już cała zapłakana i wzięła mnie w ramiona. Szczerze mówiąc, ja i mama od zawsze miałyśmy ze sobą świetny kontakt. Byłysmy dla siebie najlepszymi przyjaciółkami. Oczywiście miałam w szkole wiele przyjaciół, można by powiedzieć nawet, że byłam bardzo popularna. Prowadziłam bardzo popularny blog modowy i doradzałam w wyborze zakupów innym, więc wszyscy dzięki temu mnie rozpoznawali. Ale wracając do mojej wciąż szlochającej matki i do mnie samej, to my się rozumiałyśmy jak nikt inny. Porozumiewałyśmy się ze sobą nawet nie wypowiadając żadnych słów. Jednym słowem byłysmy ze sobą bardzo zżyte.
- No, to chyba sie udało.- powiedziałam dumnie patrząc na zapiętą, z trudem i wypchaną po brzegi, walizkę.
Nie mogłam się już doczekać wyjazdu, ponieważ miałam nadzieję, że odpocznę sobie troche od nadopiekuńczej matki i zabawię się ze swoimi przyjaciółmi. W końcu wszyscy byliśmy już pełnoletni....no oprócz właśnie mnie, bo dopiero w trzeci dzień swojego pobytu w Anglii miałam mieć swoje osiemnaste urodziny. Gdy moja mama wyszła z pokoju, ja od razu zaczełam rozmyślać o długich i nocnych spacerach, które tak bardzo kochałam, bo mogłam sobie podczas nich przemyśleć wiele spraw.
Te dwa dni zleciay mi bardzo szybko i nim się obejrzałam, siedziałam już z przyjaciółmi w taksówce, która wiozła nas na lotnisko. Gdy już dojechaliśmy na nie, Julia i Dylan zajeli się wypakowywaniem z bagażnika samochodu walizek, a ja poszłam od razu zająć jakieś przyzwoite miejsca. Zajełam dwa 2-osobowe rzędy, po czym wskazałam je przyjaciołom. Nie trzeba było długo czekać a nasza paczka była już tak pochłonięta rozmową na temat pobytu w anglii, że nawet nie zauważyliśmy jak podszedł do nas jakiś przystojny blondyn, który na ostatnią sekunde przybył, za nim samolot wystartował. Blondyn po chwili bezowocnych prób nawiązania z nami kontaktu, postanowił szturchnąć mnie w ramię. Ja, czując jego dotyk od razu na niego spojrzałam. On robiąc słodką minę do mnie, zapytał się po angielsku czy może się do mnie dosiąść, ponieważ nigdzie indziej nie było już miejsc. Zrozumiałam o co młodzieniec mnie zapytał, bo idealnie mówiłam po angielsku i potrafiłam sie tym językiem równie idealnie posługiwać, Więc się zgodziłam. Blondyn usiadł obok mnie i się przedstawił:
- Jestem Niall. Niall Horan z One Direction.
Blondyn od samego początku się mi wydawał znajomy, tylko nie wiedziałam skąd. Lecz gdy usłyszałam, że jest on członkiem zespołu "One Direction" zaniemówiłam a moje ciało przeszedł dreszcz, którego on się przestraszył.
- Wszystko w porządku, yyy...? - zapytał, lecz nie skończył gdyż nie wiedział jak mam na imie. -Przepraszam, ale jak masz na imie?-zapytał się.
- To ja przepraszam, że się od razu nie przedstawiłam. Jestem Wiktoria, ale znajomi mi mówią Wik.
- Miło Cię poznać, Wiktoria.
- Proszę, mów mi Wik.
- Dobrze Wik. - odrzekł blondynek.
Popatrzyłam na Niall'a. Nasze spojrzenia po raz pierwszy się zetknęły. Siedzieliśmy tak zapatrzeni sobie w oczy i żadne z nas nie było w stanie wydać z siebie już żadnego dźwięku. Obaj mieliśmy jakże piękne i głębokie, niebieskie oczy. Była między nami niezręczna cisza, która, w pewnej chwili, została przerwana przez nadchodzącego mulata, który wołał Niall'a już jakieś dobre pięć minut. Blondyn jak poparzony odsuną się odemnie i zaczął machać ręką do idącego w naszym kierunku chłopaka.
- Wik, to jest Zayn - wskazał palcem na mulata - mój przyjaciel, czło .... - niedokończył, gdyż mu przerwałam.
- Wiem kim on jest, ja znam was wszystkich - powiedziałam, po czym swoją ręką złapałam rękę Niall'a i położyłam mu ją na jego kolano.
Od razu dostrzegłam rumieńce na twarzy blondyna, więc zabrałam swoją dłoń z jego, po czym go przeprosiłam, zawstydzona. Zayn widząc tą sytuację postanowił się ulotnić. Gdy zauważyliśmy, że go już przy nas nie ma, atmosfera się rozluźniła i zaczęliśmy rozmawiać. Dawędziliśmy na tematy nieważne, ale tak nam się dobrze rozmawiało, że nie chcieliśmy przerywać. Rozmawialiśmy ze sobą tak, jakbysmy się znali od zawsze, a znaliśmy się dopiero zaledwie dwie godziny, lecz nam to nie przeszkadzało i dalej prowadziliśmy zmierzającę do nikąd rozmowy, śmiejąc sie przy tym. Całej tej sytuacji przyglądał się pewien loczkowaty młodzieniec. A dokładnie mówiąc to przyglądł się mi, 'zmierzac' mnie przy tym od góry do dołu. Od razu wyczułam jego przeszywające mnie spojrzenie. Uniosłam wzrok na niego, a on spojrzał mi prosto w oczy i zafascynował się tym, co w nich ujżał. Skrępowana, jego wciąż skierowanym na mnie, wzrokiem delikatnym i cichym głosikiem wyszeptałam do Niall'a:
- Spójrz. On ciągle mi sie przygląda!? - spytałam przeraźliwie znając odpowiedź.
- Ale kto? - spytał zdezorientowany Niall.
- Ten w lokach. - odpowiedziałam mu spoglądając na loczka.
- Zaczekaj chwilę. - powiedział - Harry!
- Po co go tu wołasz!? - zapytałam rozłoszczona - tak w ogóle to ty go znasz?
- No tak, jest moim przyjacielem i należy do zespołu. - odparł Niall - Myślałem, że o tym wiesz!?
Blondyn przez chwilę patrzył na mnie. Zauważył, że z każdym krokiem jaki Harry wykonywał w naszą stronę, bladłam o pół odcienia. Gdy już loczek, bo tak nazywali go koledzy, podszedł do nas, chcąc się przywitać zamarłam. Harry widząc moją śnieżno-białą twarz, zrobił kilka kroków w tył. Zaraz zawiadomił o tej sytuacjii, którejś ze stuardes a ona odpowiednimi lekami pomogła mi. Przez resztę lotu spałam, nieświadomie, na ramieniu mojego nowego znajomego, co mu nie przeszkadzało.
Bohaterowie
WikVanila jako WIKTORIA STAR
Niall Horan jako NIALL HORAN
Harry Styles jako HARRY STYLES
Zayn Malik jako ZAYN MALIK
Julia Kolenko jako JULIA MILLER
Dylan Styles jako DYLAN ART
Liam Payne jako LIAM PAYNE
Louis Tomlinson jako LOUIS TOMLINSON
Niall Horan jako NIALL HORAN
Harry Styles jako HARRY STYLES
Zayn Malik jako ZAYN MALIK
Dylan Styles jako DYLAN ART
Liam Payne jako LIAM PAYNE
Louis Tomlinson jako LOUIS TOMLINSON
Witajcie Kochani!
Jestem WikVanila i właśnie zaczęłam moją przygodę z blogiem. Jeszcze nie do końca się w tym wszystkim łapię, więc proszę o wyrozumiałość. A jeżeli ktoś ma dla mnie jakieś cenne rady, to proszę je wypisywać w komentarzach. Z góry dziękuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







