poniedziałek, 5 maja 2014
* Don't touch me
Wykorzystując sytuację, że reszta chłopaków zaczęła się kłócić, wyszłam za loczkiem do kuchni. Wchodząc do niej zauważyłam, że go tam nie ma. Nie szukając go odwróciłam się na pięcie, a wtedy Harry pojawił się tuż przedemną, łapiąc mnie w ramiona. Od razu go odepchnełam.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony Harry, podchodząc do mnie.
- Nic, po prostu nie podchodź. - odpowiedziałam mu chłodnym tonem.
- Przeciez widzę, że coś jest nie tak.
- Ty mnie nawet nie znasz! Skąd możesz wiedzieć co teraz czuję! - powiedziałam zbulwersowana.
- Ale ja o uczuciach nic nie mówiłem. - powiedział Harry.
- No.....Ale.... - próbowałam się jakoś obronić, gdy nagle do kuchni wszedł Louis.
- O!......Nie przeszkadzajcie sobie zaraz wychodzę. - powiedział Lou.
- Nie musisz, bo właśnie wychodziłam. - odpowiedziałam zawstydzona, wychodząc z kuchni.
- Zaczekaj! - zawołał Harry, łapiąc mnie za nadgarstek.
Czując to wyszarpnęłam mu swoją rękę, po czym rzekłam:
- Nie dotykaj mnie nigdy więcej! - i wybiegłam z płaczem.
Pobiegłam zaraz do pokoju i się w nim zamknęłam. Czułam niepokój i wściekłość ogarniającą moje ciało. Byłam tą całą sytuacją, która miała przed chwilą miejsce, tak zmęczona, że marzyłam tylko o położeniu się spać. Chciałam jak najszybciej zasnąć, by już o tym wszystkim nie myśleć. Miałam gdzieś, że jest dopiero godzina trzynasta. Leżałam już na łóżku, gdy rozległo się uporczywe pukanie do drzwi.
- Dajcie mi święty spokój! - wykrzyczałam przez łzy, które nagle zaczęły spływać po moich policzkach.
- To ja, Niall. Chciałem tylko pogadać. Moge wejść? - zapytał, lecz przez długi czas nie słysząc odpowiedzi zaczął się wycofywać w tył.Zanim odeszedł, drzwi do pokoju się otwarły, a w nich stanęłam zapłakana ja.
- Wiktoria! Co sie stało!? - zapytał zatroskany Niall.
- Wejdź do środka. Nie chcę rozmawiać na korytarzu, bo jeszcze ktoś usłyszy. - powiedziałam, próbując się uspokoić.
- No.....dobrze. - odrzekł, po czym powtórzył pytanie. - Co sie stało?
- Nic, po prostu..... źle się czuje. - skłamałam.
Nigdy nie potrafiłam kłamać, bo gdy to robiłam to denerwowałam się i unikałam jakiego kolwiek spojrzenia. Niall od razu wyczuł, że coś jest nie tak, więc postanowił mnie przytulić, bym się uspokoiła. Ja natomiast go odepchnęłam. - Proszę, nie dotykaj mnie! - wykrztusiłam z siebie .
- Ale o co chodzi? - zapytał zdezorientowany Niall, lecz nie doczekał się odpowiedzi.
Staliśmy tak chwile w ciszy. Blondyn dalej nic nie rozumiejąc podszedł bliżej mnie na co ja zareagowałam krzykiem.
- Nie podchodź!
- Wiktoria, przecież nic ci nie zrobie. Musisz mi tylko zaufać. - powiedział spokojnie Niall.
- Jasne, już gdzieś to słyszałam, a potem musiałam chodzić do psychologa.
Sama nie wiedziałam dlaczego to powiedziałam, ale w końcu troszeczkę mi ulżyło gdy to z siebie wyrzuciłam. Popatrzyłam w oczy Niall'owi i widziałam w nich zakłopotanie jakie kiedyś czułam. Usiadłam na podłogę i zaczęłam płakać, gdyż bolesne wspomnienia związane z moim ojczymem wróciły.
- Dlaczego płaczesz? - zadał mi nagle pytanie.
Nie odpowiedziałam mu, ponieważ nie chciałam żeby się dowiedział, że te słone łzy wylewałam przez mojego ojczyma, który mnie gwałcił kiedy byłam jeszcze mała. Zaczęło sie kiedy miałam dwanaście lat. Niall bez namysłu podszedł do mnie i znów mnie przytulił. Nie odepchnęłam go tym razem, gdyż w tej chwili, gdy o tym wszystkim sobie przypomniałam, potrzebowałam czyjejś troski i wsparcia.
- Może powiesz mi o co chodzi?
- Nie chcę. - odpowiedziałam, odsuwając się lekko od Niall'a.
- Dlaczego znów się odemnie odsuwasz? - spytał.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo jak miałam mu wyznać, że płacze przez ojczyma, ale jeszcze bardziej przez jego najlepszego przyjaciela, który mnie całował. Z tego też powodu go nienawidziłam. A zarazem kochałam się w nim, tylko jeszcze to do mnie nie docierało. Poza tym gdybym już się odważyła mu to wyznać, to i tak bym nie potrafiła, bo bym sie bała, że go tym zranie. Najbardziej się bałam, że najmocniej dotknie go ten pocałunek, a przecież tego bym nie chciała, ponieważ ten wysoki i przystojny blondyn od samego początku nie był mi obojętny. Zreszta ja jemu tez nie, tylko jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam. Niall widząc zaklopatanie w moich oczach nie chciał chyba na mnie dalej naciskać, więc wstał i powoli zaczął zmierzać w strone drzwi, kiedy złapałam go za ramię.Odwrócił się do mnie i mocno przytulił. W tej chwili rozkleiłam sie na dobre. Niall nie wiedział co ma robić bym się uspokoiła, więc pocałował mnie delikatnie w usta, po czym wypuścił ze swoich ramion. Byłam jeszcze trochę zmieszana po tym pocałunku, ale gdypoczyłam, że niebieskooki mnie puszcza, przytuliłam się do niego jeszcze mocniej. W tej samej chwili uznałam, że zakochałam się w Horanie więc postanowiłam mu powiedziec o pocałunku z Harry'm, gdyż wiedziałam już w tej chwili, że nie będę w stanie już dłużej trzymać tego przed nim w sekrecie.
- Niall, musze Ci coś wyznać. - powiedziałam przepraszającym tonem.
- O co chodzi?
- Bo wiesz.....kiedy się obudziłam, był tu Harry....i.... - zaczęłam, lecz nie skończyłam, gdyż Niall wtrącił mi się w wypowiedź.
- I się całowaliście? - dokończył za mnie z uśmiechem.
Popatrzyłam Niall'owi w oczy. Byłam przekonana, że dostrzege w nich złość i rozczarowanie, lecz widziałam tylko spokój. Zdziwiło mnie to, bo gdybym to ja uszłyszała takie wyznanie od kogoś, to bym go chyba spoliczkowała, a on natomiast stał przedemną i tylko się uśmiechał. "No właśnie!" tylko się uśmiechał. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Natychmiast się od niego odsunęłam i spojrzałam na podłogę, po czym rzekłam:
- Dlaczego sie uśmiechasz? Przecież teraz powinieneś mnie nienawidzić!
- Powinienem? Przecież...... - odpowiedział trochę zmieszany.
- Tak! - wykrzyczała Wik.
- Ale...?
- Nie zasługuję na ciebie! - wyrzuciłam ze siebie z żalem.
- Pozwól, że ja będę o tym decydował. - powiedział juz nieco wkurzony Niall. Widząc, że tylko go denerwuję tą rozmową, wybiegłam z pokoju, po czym zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam zapłakana z domu. Niedługo po mnie na dół zszedł Niall i skierował się do salonu. Stałam przez chwilę na podwórku przy uchylonych drzwiach i słyszałam każde słowo dobiegające z salonu. Gdy blondynek wszedł do salonu, zauważył zdziwione miny kolegów. Zorientował sie również, że mnie nie ma, więc zapytał:
- Gdzie jest Wiktoria?
- Przed chwilą wybiegła z domu. - powiedział Zayn wtrącając się w rozmowę.
- Jak to wybiegła? - zapytał Niall.
- No normalnie. Przez drzwi! Chyba nie przez ścianę!? - zażartował sobie Louis.
- Nie żartuj sobie teraz! - wyburczał - A wy!? Jak mogliście dać jej wybieć?
Chłopcy patrzyli to na siebie to na Niall'a ze zdziwieniem. Nie rozumieli o co chodzi i dlaczego ich przyjaciel się tak gorączkuje, lecz zanim zdążyli mu zadać jakie kolwiek pytania do domu wróciłam ja. Od razu udałam się na górę po czym zeszłam spowrotem na dół tym razem z walizką. Chłopcy nawet mnie nie zauważyli, bo myśleli, że to Harry i dalej się kłócili. Dopiero Louis po chwili zauważył, że to nie Harry, lecz ja.
- Wiki! Gdzie się wybierasz? - zapytał mnie.
- Przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać - wykrztusiłam z siebie, dodając - Nie mogę z wami dłużej zostać.
- Dlaczego? - spytał Li - myślałem, że nas lubisz.
- Bo lubię, ale....... - zaczęłam się tłumaczyć, ale nie dane było mi skończyć.
- To moja wina? - spytał zasnusony Niall.
- Nie, to nie przez ciebie, tylko przez... - nie dokończyłam, gdyż nie potrafiłam wymówić imienia loczka, ponieważ sprawiało mi ono wewnętrzny ból.
- Tylko przez Harry'ego - powiedział to, czego ja nie potrafiłam.
- Przepraszam, ale czy my czegoś nie wiemy? - spytał nagle zdezorientowany Zayn i popatrzył mi prosto w oczy.
Ja, nic nie odpowiadając chwyciłam za walizke i już miałam pociągnąć za klamkę od drzwi, gdy te nagle się otworzyły i staną w nich Harry, utrudniając mi opuszczenie domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)